Wpisy

Według Św Hildegardy Antychryst będzie synem Kościoła o Augustyn Pelanowski

NIESTETY FILM ZOSTAŁ USUNIĘTY 2 DNI PO JEGO PUBLIKACJI.

Jestem w pełni świadom, że niniejszy wpis nie trafi do dużej liczby osób i teoretycznie mógłbym zrezygnować z jego pisania. Niemniej jednak dręczy mnie od jakiegoś czasu dziwna potrzeba/przymus nakreślenia tych kilkunastu zdań. Są one niejako refleksją nad obecną sytuacją pandemiczną z zabarwieniem rewolucyjnym w tle i zamachem na wartości katolickie. Jest tego sporo jak na jeden rok i choć człowiek ma wyjątkową umiejętność adaptacji do zaistniałych sytuacji i przechodzenia do porządku dziennego nad nawet najdziwniejszymi wydarzeniami to jednak nie mogę wyzbyć się przeświadczenia, że ten czas jest wyjątkowy. I nie chodzi mi tutaj o wymiar historyczny ale bardziej metafizyczny. Wiele wokół pandemii powstaje teorii co do jej pochodzenia i celowości, w tym również wiele z nich jest spiskowych czy apokaliptycznych. Od Ciebie drogi czytelniku zależy, do której z kategorii mnie przypiszesz ale wydaje mi się, lub bardziej odczuwam, że …

Jest w Dzienniczku św. Faustyny taki wpis podyktowany jej przez Pana Jezusa:

Napisz: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia mojego. Kto nie chce przejść przez drzwi miłosierdzia, ten musi przejść przez drzwi sprawiedliwości mojej.

Czas pandemii, w którym każdy jest na przysłowiowym celowniku powinien skłaniać do refleksji: jak żyłem? jak czyniłem? Jest to czas konfrontacji z sobą samym i niejako szansa na zmianę. Odczytuję ten okres właśnie jako czas miłosierdzia. Albowiem oto dostajemy CZAS na to by dokonać zmiany. Nawet, jeśli przychodzi choroba to nikogo nie zabiera nagle. Zawsze darowany jest nam CZAS. Jeśli powrócisz do zdrowia być może refleksje, które miałeś zmienią ciebie i twoje życie. Póki co wszystko co najważniejsze jest dostępne – kościoły są otwarte, konfesjonały czynne, sakramenty udzielane. Wszystko czego potrzeba by pójść w kierunku Bożego Miłosierdzia jest na wyciągnięcie ręki.

Znajdujemy również dalej:

Pragnę, aby poznał świat cały miłosierdzie moje; niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają mojemu miłosierdziu.

Cały świat – jakże rzadko spotykamy się z problemem, który dotyka całego świata. Zazwyczaj kataklizmy, głód, nieurodzaje czy inne klęski są lokalne. Tym razem pandemia dotknęła całą ludzkość.

Najczęstszym obecnie uczuciem, jakie towarzyszy ludziom jest lęk i utrapienie duszy. Jak wiele słyszy się o depresjach spowodowanych stanem izolacji, obawami o zdrowie swoje lub najbliższych. I znowu natrafiamy na fragment:

Napisz to dla dusz strapionych: Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów, gdy się odsłoni przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona mojego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do mojego litościwego serca, one mają pierwszeństwo do mojego miłosierdzia.

Wystarczy zatem spojrzeć na pandemię nie przez pryzmat szczepionek, doniesień medialnych, statystyk zachorowań i zgonów lub co gorsza relacji celebrytów. Spójrzmy na nią oczyma świadomego chrześcijanina, który wie, że życie ziemskie ma swój kres ale nie jest on kresem nas samych. Jeśli spojrzymy na wszystko co się wokół nas dzieje oczyma wiary znajdziemy się na właściwej ścieżce. Ale zawsze pozostaje wybór – nawet Judasz go miał. Do samego końca mógł postąpić inaczej a jednak wybrał zło. Tak samo jest z nami – możemy odnaleźć w tych niesamowitych czasach właściwą drogę, która niemal jest tak wyraźna jakby była oświetlona. Ale możemy nadal iść poboczem brodząc w błocie codzienności.

Jestem hojniejszy dla grzeszników, niżeli dla sprawiedliwych. Dla nich zstąpiłem na ziemię…, dla nich przelałem Krew, niech się nie lękają do Mnie zbliżyć, oni najwięcej potrzebują Mojego Miłosierdzia.

Drodzy Czytelnicy, trudno nie odnieść się do sytuacji związanej z epidemią COVID-19, która w osobliwy i niewiarygodny dla współczesnego człowieka zrzuca zasłonę jaka spowija świat i niestety również nasz kraj od wielu lat. Jaka jest dzisiaj wiara człowieka w Bożą opatrzność? Gdzie ludzie szukają ratunku i w jaki sposób reagują na bieżące wydarzenia? To smutne ale prawdziwe studium przypadku pokazuje, że bardzo mało w nas zaufania i zrozumienia przyczyny naszego stanu ducha. Niewiele mogę dostrzec postaw akceptujących obecny stan jako wielką szansę przemiany serca i znalezienia pokoju, który nie świat nam daje ale On nam daje. Współczesny człowiek zupełnie zapomniał o tym, że jest śmiertelny. Śmierć jawi się bardziej jako zagrożenie niż immanentna część naszego jestestwa. Nagłe przypomnienie, że jest obok nas zmieniło wiele.

Widzę wokół siebie zasadniczo dwie postawy – (1) lęk przed potencjalnym zagrożeniem własnego życia lub (2) odsunięcie myśli, iż mnie może stać się coś złego. Obie te postawy do niczego jednak dobrego nie prowadzą ponieważ niezależnie od tego jaka będzie wola Boga, żadna z nich nie zdejmie z oczu bielma, dopóki ono jest na oczy kładzione. I tak – media elektroniczne prześcigają się w doniesieniach mrożących krew w żyłach, telewizja emituje wszelkiego rodzaju kolorowe programy, w których taniec i dowcip mają stanowić antidotum na lęk, serwisy o treściach pornograficznych publikują statystyki przyrostu użytkowników, celebryci nawołują do oglądania Netflixa, HBO itp.

Jakże niewielu wspomina, że jest post … Jakże niewielu mówi: pokuta, pokuta, pokuta. Jakże niewielu nawołuje do modlitwy za dusze cierpiących i zmarłych. Mam też smutne odczucie, że niektórzy kapłani również kapitulują odchodząc od wiekowych praktyk, co budzi wątpliwości i zmieszanie pośród wiernych … I to jest ów krąg zatracenia. Będąc w nim, w jego środku, nie znajdzie człowiek ratunku lecz odbijać się będzie od ścian i coraz bardziej obolały będzie upadać.

Co zatem czynić by wyjść na zewnątrz owego chaosu i obłędu? Jak znaleźć spokój i wyciszenie? Moja rada:

  1. Zrób szczery rachunek sumienia
  2. Wyspowiadaj się
  3. Przyjmij Najświętszy Sakrament
  4. Przebacz bliskim ich winy i poczyń wszystko co konieczne, by i twoje winy zostały wybaczone
  5. Módl się w każdym wolnym czasie (korzystaj z różańca, rozważaj stacje Drogi Krzyżowej)
  6. Praktykuj post i pokutę
  7. Zaakceptuj swoją śmiertelność
  8. Módl się za innych a za siebie przepraszaj i proś o Miłosierdzie
  9. Pracuj jak dotąd i rób wszystko by nie popadać w lenistwo pomagają innym, którzy wokół ciebie tej pomocy potrzebują.

Jakże dziwny wyda ci się świat, gdy wyjdziesz z kręgu zatracenia. Jakże wolne poczuje się twoje serce gdy przylgnie do znaku krzyża. Jakże pięknie stać się synem marnotrawnym, który wpada w ramiona Ojca. A gdy już raz odczujesz ten stan prawdziwej wolności, którą niesie Chrystus, grzech stanie się dla ciebie prawdziwą obrzydliwością a nie jak dotychczas przyjemnością, którą jak głupiec karmiłeś się każdego dnia.

Pomnij drogi czytelniku na dawnych naszych braci, na chrześcijan, którzy ze spokojem wychodzili na areny lwów, którzy ginęli za Jego Imię w bohaterskiej chwale na przestrzeni wieków. Wspomnij na tych, którzy przed wiekami walczyli z zarazami bez medycyny i techniki mając wyłącznie oparcie w Bogu, na męczenników Kościoła, którzy oddali swe życie za innych i pamiętaj – nie jesteśmy pokoleniem wyjątkowym ale kolejnym z wielu. Jesteśmy jedynie częścią stworzenia i Bożego planu. Nasz obecny świat nie jest czymś trwałym i bezpiecznym ponieważ tak sobie życzymy. Jak doskonale widać potrafi nas pokonać to czego nie widać. Nie popadajmy więc w przerażenie ale żyjmy prawdziwą i żywą wiarą, której wypraszajmy dla nas i dla naszych bliskich u Boga.

Pismo Święte

23 Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! 24 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.

Właściwie ten cytat z Pisma Świętego zawiera wszystko, co należy powiedzieć o tym co dzieje się wokół nas w kwestii COVID-2019. To, czego chrześcijanie powinni się obawiać, to zamknięte kościoły i brak dostępu do sakramentów. Widać obecnie jak postrzegany jest Kościół – nie tylko przez rządy państw ale co przerażające, przez samych kapłanów. Jest jak instytucja, jak firma, którą można i należy zamknąć dla „bezpieczeństwa” ludzi. Bardziej wierzymy w moc i wiedzę koncernów farmaceutycznych niż w Bożą opatrzność. Gdzie nabożeństwa przebłagalne? Gdzie poświęcanie domostw?  Gdzie nawoływanie do pokuty? A może to jest owa ohyda spustoszenia, o której mowa w Piśmie Świętym? Kto wie …

Polegać chcemy na sobie, na własnej wiedzy i przekonaniu, że Bóg to jedynie folklor, który ubarwia naszą rzeczywistość. Nic poza nami samymi nie jest nam potrzebne, by radzić sobie z przeciwnościami.

Ja jednak zachęcam do modlitwy. Zachęcam do pokuty i umartwień. To okres postu, który należy przeżyć troszcząc się o nawrócenie i czystość duszy. COVID-19 budzi lęk wielu, również chrześcijan, katolików. To normalne, że boimy się choroby, cierpienia, niedostatku. Ale jeśli przyjmiemy słodkie jarzmo Chrystusa i Jego lekkie brzemię, jeżeli wzmocnimy się Przenajświętszym Sakramentem to okaże się, że nasze lęki zamienią się w odwagę. Tak samo jak przed dwoma tysiącami lat pierwsi chrześcijanie stawiali czoła prześladowcom ginąc z imieniem Jezus na ustach tak i my zachowajmy tę pewność i godność w obliczu naszych zagrożeń, czymkolwiek by nie były. Dzisiaj COVID-19, jutro być może coś innego ale i tak na końcu każdego z nas jest śmierć i rozliczenie z naszego życia. Stąd cytat na wstępie wpisu …