Crystus umiera na krzyżu

Aby język nasz i głos w dzień dzisiejszy Do chwały spraw twych dziwnych był wolniejszy,
Oczyść ust naszych szkaradne zmazanie, Cny święty Janie.

Anioł zesłany z dworu niebieskiego, Oznajmił ojcu narodzenia twego Zacność, imię twe, wszego życia sprawy, Jak prorok prawy.
Wątpiąc o boskiem obiecanem słowie, Ojciec szwankował zarazem na mowie; Ale zleczyło jego oniemienie Twe narodzenie.

Jeszcześ nie wyszedł z żywota ciemnego, Poczułeś króla w łożnicy skrytego. Matki proroctwa nowe zaczynały. Z was siłę brały.
W młodych twych leciech od zgiełku miejskiego Zbiegłeś w pustynie miejsca bezludnego, Aby cię zmaza nie doszła grzechowa I próżna mowa.

Odzież twa była z sierści wielbłądowej, A pas rzemienny z skóry barankowej, Pokarm koniki, k’temu dzikie miody, A napój z wody.
Insi o przyszłej światłości prorocy Opowiadali ciemno, jak w nocy. Tyś Zbawiciela pokazał naszego Już zjawionego.
Nie był dla Jana żaden człowiek większy Na tym okręgu ziemskim, ani świętszy, Który chrzcić godzien był Chrzciciela wszego Świata grzesznego.

Wielce szczęśliwy i zacnej godności, Któryś nie doznał zmazy twej czystości, Przedni proroku, mężny męczenniku I pustelniku.
Inni trzydzieste owoce oddają, Drudzy we dwoje więcej uradzają; Przechodzisz Janie stokroć owocami I koronami.

Raczże przez twoje zasługę obfitą Zmiękczyć naszych serc twardość nieużytą. Wyrównaj drogi, naprość krzywe sprawy W gościeniec prawy.
Zeby za czystem sercem i sumieniem Nie gardził nami Pan, swojem stworzeniem, Lecz raczej mieszkać przy nas w każdej dobie Ulubił sobie.
Chwalę cię Boże trojaki w jedności, Wszyscy duchowie niebieskiej światłości, I my pokornie odpustu żądamy, Który niech znamy.