Panie Jezu Chryste, powiedziałeś kiedyś: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Ty wiesz, co to znaczy cierpieć fizycznie i przeżywać ciemności ducha. Dlatego Twoje zaproszenie szczególnie mocno przemawia do mojego serca w tej chwili. Już ta myśl, że nie cierpię samotnie, pociesza mnie i pomaga mi. Mogę złączyć moje bóle z Twoimi. W ten sposób cierpienia te biorą udział w dziele zbawienia i nabierają nieskończonej wartości.

Dziękuję Ci przede wszystkim za wiarę i nadzieję, którą mi dałeś przez tajemnicę krzyża. Twoje Rany mówią do mnie głośniej niż wszystkie słowa, a spojrzenie na Twoją Najświętszą Krew umacnia mnie nawet wtedy, gdy już nie jestem w stanie myśleć ani modlić się.

Przepraszam za momenty słabości, w których narzekałem i nie kierowałem mego serca do Ciebie. Wiem, że mnie rozumiesz. Na Górze Oliwnej i w samotności Kalwarii też walczyłeś o zgodę z wolą Ojca. Bądź przy mnie i umacniaj mego ducha Twoim Duchem, aby Twoja miłość zawsze we mnie zwyciężała. Z Tobą pragnę z całego serca powtarzać: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”.

Proszę o zdrowie i nowe światło dla mojej duszy, jeżeli wtedy będę mógł Ci lepiej służyć. Chcę być gotowy na dalsze cierpienia, jeśli to potrzebne do wypełnienia Twojego planu względem mnie i wszystkich.
Dziękuję za wszystkich, którzy mi pomagają przez obecność, przykład, wszelką służbę lub modlitwę. Twoja łaska, prowadząca do nowego życia, niech będzie im prawdziwą i trwałą nagrodą.

Proszę Cię też o pomoc dla innych chorych i dla wszystkich, którzy przeżywają kryzysy i trudności. Daj mi większą wyrozumiałość i pokaż, w jaki sposób mogę pomagać, pocieszać i przynosić ulgę ich cierpieniom. Chciałbym dać im przede wszystkim Ciebie, który jesteś najlepszym Lekarzem, który przez choroby i trudności dajesz więcej niż bierzesz i prowadzisz do życia wiecznego. Amen.